Składniki:
2 żółtka
200g masła/margaryny
300g mąki typ 405
100g cukru pudru
dodałam jeszcze pół łyżeczki proszku do pieczenia i skórkę kandyzowaną z pomarańczy.
Jabłka prażone:
obrane jabłka, pokrojone w kostkę lub starte na grubych okach, 1 kg,
w zależności od stopnia słodkości jabłek - cukier brązowy - wg.gustu,
łyżeczka cynamonu,
esencja waniliowa - ilość wg.uznania.
Jabłka przełożyć do garnuszka o grubym dnie, gotować na dużym ogniu przez ok.30 min, nie zapomnij mieszać je dość często, później dodaj pozostałe składniki i wróć do gotowania i mieszania przez najbliższe 15 minut. Można przełożyć taką masę do słoika, spasteryzować i zostawić na kolejną szarlotkę.
Ciasto z podanych składników zagnieść i w formie kuli przełożyć do woreczka i włożyć do lodówki.
Do
szarlotki użyłam bardzo twardego (leżącego w lodówce w foliowej
torebce przez 4 dni) ciasta, musiałam je zetrzeć na tarce, połowę
bezpośrednio na wysmarowaną tłuszczem małą tortownicę. Następnie
wyłożyłam na starte ciasto masę przygotowaną wcześniej z jabłek i
odrobiny cukru, na to starłam resztę ciasta i kawałek obranego imbiru.
Wszystko posypałam cynamonem i odrobiną brązowego cukru. Dzięki temu
wierzch jest naprawdę chrupiący i delikatny w smaku.
Piekłam trochę dłużej niż tartaletki, ale w temp.150st.